Loading...
X

Rozrywka

IMG_7191

 IMG_7196

IMG_7202

IMG_7205

IMG_7206

IMG_7207

Po weekendowy spam muszę podzielić na co najmniej dwie części – więc będą te domowe kadry i te śniegowe 🙂 po białym szaleństwie niestety pierworodny Syn mój rozłożył się przez jakiegoś wstrętnego wirusa, na szczęście długo ten stan nie trwał i wrócił do żywych cały i zdrowy. Córka zaś poległa na innego wirusa i walka trwa – oby była równie zwycięska. Ale ja nie o tym dziś. Bo „natchło” mnie nieco do opisania przemyśleń matki polki umęczonej. Oczywiście nieco dramatyzuję, na potrzeby pełnego zobrazowania sytuacji. Kto ma dzieci to złapie w lot. Otóż trzeba znaleźć równowagę. Po prostu TRZEBA. Kocham moje dzieci tak mocno, że zjadłabym ich i zacałowała w moment. Kocham ich wąchać. patrzeć jak jeść (moja mama do dziś ma taki fetysz 😉 ), przytulać, spędzać z nimi czas, pokazywać świat, rysować, tańczyć, oglądać razem bajki, bawić się – wszystko kocham. Zachwycam się każdym mądrym zdaniem, wyjątkowym rysunkiem, każdą kolejną umiejętnością. Bo matki tak mają i już. ALE… no właśnie – co to za ale? Ale doszłam do pewnego wniosku po jakimś czasie bycia mamą, że trzeba w tym całym rodzicielstwie znaleźć czas dla siebie i dla nas (mowa o nas rodzicach). Bo kiedy zostawimy dziecko wieczorem z Babcią, Dziadkiem czy naszą wspaniałą Panią Gosią, gdzie cały dzień spędzamy razem, together, to naszym dzieciom NIC złego się nie stanie. Wykąpane, najedzone, wycałowane. A my możemy wyjść ze znajomymi, do kina, na kolację, potańczyć czy poszlajać się na bulwarach latem. Bo my tego też potrzebujemy. Takiej chwili bez dzieci, które są najważniejsze, ale my też i nasza psychika jesteśmy ważni. Bo szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci, co nie? Wracamy do domu stęsknieni, wybawieni, z uśmiechem na buzi, zrelaksowani i naładowani. Wracamy do Naszych Szkrabów z poczuciem, że to ma sens, że teraz jest ta równowaga, że i my jesteśmy bliżej i nam jest lepiej, że jesteśmy spokojni, bo oni na tym nie tracą (Pani Gosi pytają kiedy przyjdzie i wyganiają nas na randki), ale my też wracamy do żywych, bo tak lubimy. To nie są już imprezy takie jak kiedyś (yhmmm jak to brzmi, jakby dinozaur pisał ;P ), bo rano już trzeba wstać i funkcjonować na pełnych obrotach, ale kilka godzin wystarczy, żeby było dobrze. Bo bycie Rodzicem to nie tylko sielanka i kolorowa tęcza wokół. To też nie jest kamieniołom. Wielu ludzi daje radę. Tak już jest. Co nie oznacza, że bycie Rodzicem kończy się na byciu Rodzicem. Bo to jest jak dla mnie taki brakujący element w życiu, taki puzzel, który dopełnił wszystko. Zapełnił jakąś lukę, dodał mi skrzydeł, energii, pokazał co to jest sens życia. Ale nie zapomniałam w tym wszystkim o tych pozostałych częściach swojego życia.

IMG_7212IMG_7268 IMG_7275 IMG_7277 IMG_7279 IMG_7285 IMG_7295 IMG_7296 IMG_7302 IMG_7304 IMG_7325 IMG_7330 IMG_7335 IMG_7346 IMG_7627 IMG_7630 IMG_7635 IMG_7636 IMG_7639 IMG_7646 IMG_7665 IMG_7671 IMG_7676 IMG_7678 IMG_7707 IMG_7709 IMG_7716 IMG_7717 IMG_7719 IMG_7724 IMG_7743 IMG_7756 IMG_7762 IMG_7767 IMG_7774 IMG_7776 IMG_7778 IMG_7781 IMG_7785IMG_7801 IMG_7808

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *