IMG_6927-1

Iga

Jestem. Wiele się działo. Na świat, 10.11.2015 r. przyszła Iga. Wspaniała Kruszynka, na którą czekaliśmy wszyscy z niecierpliwością. Tak wiele się wydarzyło od ostatniej mojej obecności tutaj. Dlatego skupię się teraz tylko na Niej, na początkach naszej znajomości po tej stronie brzucha i tego jak jest.

Nie ukrywam. Było ciężko. Było hardokorowo wręcz. Gdy wróciłam ze szpitala, po urodzeniu Igi do domu, po chwili cudownych emocji przyszedł cholernie trudny czas. Jesień, choroba Ksawcia, czyli Jego smęcenie związane z ciągłym siedzeniem w domu, Nasze obawy że Nasz Noworodek czymś się zarazi, moje hormony aż wreszcie……. KOLKI. Ojjjj nie życzę nikomu, chociaż pewnie co niektórzy wiedzą z czym to się je. Sama sytuacja pojawienia się w domu nowego człowieka, gdy już jest jeden mały człowiek jest bardzo trudna dla wszystkich. A sytuacja gdy pojawia się nowy człowiek, który się ciągle drze… to już jest jazda bez trzymanki. Z jednej strony, było mi Jej żal, bo to musiało bardzo boleć, skoro tak bardzo nie płakała, o nie, darła się. Do tego dorzućmy pleśniawki, trądzik niemowlęcy, okropną ciemieniuchę i mamy mieszankę wybuchową, która doprowadziła do sytuacji bardzo trudnych dla nas. Noszenie w chuście do północy, tańce pod okapem, kropelki, srelki i inne cuda na kiju. Aż rweszcie nadeszło lekarstwo!!!! Fanfaryyyyy….. Uwaga! CZAS. To chyba jedyne lekarstwo, które działa. Trzeba przetrwać. Tylko kiedy słyszałam te słowa, w momemcie gdy moje dziecko cierpiało a ja z nim, to wybaczcie – miałam w dupie ten czas, a raczej pragnęłam, by szybko mijał. I minął 🙂 Igunia ma ponad 4 miesiące i jest wspaniałą Dziewczynką. Gdy tylko otwiera oczy, pierwsze co robi to się uśmiecha. A uśmiech ma cudowny. I jest tak bardzo podobna do Ksawcia! Apropos… Ksawi jako Brat sprawdza się PÓKI CO na medal. Piszę „póki co”, gdyż jeszcze Iga nie stanowi zagrożenia dla Jego zabawek 😉 Ciągle ją całuje, mówi „moja Igusia”, „kocham Igusię”, „mmm jaka ona jest słodka”. Miód na me serce 😀 I bardzo chciałabym żeby było tak zawsze. Teraz uważam, że jest rewelacyjnie. Teraz czuję się wspaniale, mając ich. Aczkolwiek bywają trudne momenty jak to z dwójką jeszcze jednak małych dzieci. Niemniej jednak bardzo się cieszę, że Pan Bóg pomógł nam w tej kwestii 🙂

Czytaj dalej…

IMG_5277-1

Dylematy matki polki – odc. 1763

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Uwielbiam Go tulić. Trzymać w ramionach tak o, po prostu lub wtedy, gdy jest mu źle. Całować po buzi, po szyjce, nawet po stópkach. Patrzeć na niego jak je. Tak, jak wcina cokolwiek wygląda tak słodko, że mogłabym siedzieć i patrzeć na niego. I dumna wtedy jestem tak bardzo. Bo chociaż bywa ciężko i bywa, że nie rozumiem jego, jego zachowania, jego emocji, to jednak to mój Skarb. Taki za którym w ogień pierwsza mogę skoczyć, bo miłość moja jest wielka. Kocham wszystko co z nim związane. Zabawy, wspólny czas, jego głosik, nawet to jak w nocy woła mnie po raz kolejny. Ja to uwielbiam. Bo wiem, że mnie potrzebuje jak nikt. Jestem jego mamą. Jego bezpieczeństwem. Wiem, że na wszelkie zło mama dla Niego jest ukojeniem. Zaraz będzie Iga…. I boję się.  Czy też będę tak kochać? Czy podzielę wszystkie uczucia na dwa i dam radę i Ją tak kochać, wielbić? Czy będę umiała mądrze ich wychować, żeby każde czuło moją matczyną uwagę w taki sam, równy sposób? Tak bardzo boję się, żeby Ksawery nie czuł się nawet na chwilę odtrącony. Żeby wiedział, że Jego siostra jest dla Niego i żeby Ją kochał. I żeby wiedział, że nowa sytuacja w domu to nie zagrożenie, ale dar. Boję się też o siebie. Tak po prostu. Czy ja będę umiała odnaleźć się w nowej sytuacji bez jakichkolwiek strat? Czy będzie tak bardzo ciężko jak myślę, czy może wcale nie tak źle? Niby Ksawi ma dopiero 2,5 roku, powinnam wszystko pamiętać doskonale, ale mam wrażenie, że okres noworodkowy był tak dawno… Czy pamiętam jak opiekować się takim Maleństwem? To jak z jazdą na rowerze? Czy inaczej? Chyba też hormony robią swoje. Termin porodu tuż tuż, czekamy na to co przed nami. Chyba nadszedł czas, gdy zdałam sobie sprawę, że teraz wiele się zmieni. Pewnie na lepsze. Pewnie wkrótce, jak już od początku nauczymy się siebie, powiem, że to cudowne mieć ich dwoje i kochać podwójnie. Teraz jestem pełna obaw i wiele znaków zapytania mam. Bo tak bardzo chcę żeby było IM i NAM dobrze…. Najlepiej.  Żeby Nasza Rodzina była najszczęśliwsza. Tego chcę.

Czytaj dalej…

IMG_5038-1

Obawy

 

 

 

 

 

Planowałam drugie dziecko. To na pewno. Jednakże wieść o
tym, że jestem w drugiej ciąży trafiła we mnie. To nie był TEN moment. Tak
sądziłam wtedy, kiedy na teście pojawiły się dwie kreseczki. Najpierw myślałam,
że Pan Bóg sobie ze mnie zadrwił, bo miałam nieco inne plany wtedy. Po jakimś
czasie, gdy się oswoiłam z tą myślą przyszła radość. W końcu zawsze chciałam co
najmniej dwójkę dzieci, a mała różnica wieku niesie za sobą wiele plusów. Zaczęłam
patrzeć na to inaczej. Nagle to był idealny czas na drugie dziecko. W sumie
jeszcze nie wyszliśmy z pieluch, odchowamy i będzie tylko prościej. Wraz z
radością przyszły obawy…. Bo jednak Ksawi, gdy urodzi się Iga będzie miał
DOPIERO 2,5 roku. Jest jeszcze malutki. W nocy woła mnie, a jak ja sobie
poradzę kiedy będę karmić Malutką, a Ksawiś nadal będzie mnie potrzebował? Co
jeśli Iga będzie miała kolki, czy nie obudzi Braciszka? Jak podzielę ten czas,
miłość? Czy będę ich kochała jednakowo? A co jak Ksawi będzie bardzo zazdrosny?
Jak radzić sobie w takich sytuacjach? Co jak Ksawery będzie z przedszkola
przynosił choroby, a tu w domu noworodek? Czy sobie poradzimy z dwójką Małych
dzieci? Ksawery jest już taki fajny, komunikuje się z nami, gada, a tu znowu
noworodek bez instrukcji obsługi. Niby mała różnica wieku, ale naprawdę wiele
się zapomina…. Mam mnóstwo obaw…. Pewnie to normalne prawda? Pewnie nie ja
jedna tak się zamartwiam? Pocieszają mnie jednak moje Sąsiadki 🙂 które mają dzieciaczki
z niewielką różnicą wieku i dają radę. Ba! Wręcz są bardzo zadowolone i rozmowa
z nimi dodaje mi energii. Nie mniej jednak każdy przypadek inny. Ja wiem, że
dam radę. Dałam z jednym, dam i z dwójką. Natomiast już nie mam w głowie
idealnego obrazu, bo wiem, że będzie czasami ciężko.

Czytaj dalej…

IMG_4616-1

Mam tę moc…

Dziecko ma moc. To coś w rodzaju magii. Coś co trudno ubrać
w słowa, co trudno sobie czasem wyobrazić. Nie zawsze macierzyństwo bywa
kolorowe. Od prawie 2,5 roku nie przespałam całej nocy (no może jedna gdzieś by
się znalazła). Tych pobudek, zazwyczaj jest dwie, a czasem trzy, cztery, pięć,
etc. Bywają dobre noce, po których człowiek ma nadzieję na postęp i te bardzo
trudne, gdzie nie wiadomo dlaczego dziecko budzi się co chwila z płaczem. Poza
pobudkami, bywa, że jestem bezsilna. Nie wiem jak sobie radzić w pewnych
sytuacjach, jak postępować, jaką decyzję podjąć. Bywa, że mam ochotę usiąść w
kącie i szlochać, ale nie mogę tego zrobić, bo muszę być silna i się trzymać. Czasem
mam cierpliwości za dwoje, a niekiedy mam zupełny spadek formy i moja
cierpliwość kończy się zbyt szybko. Przez co oczywiście mam wyrzuty sumienia,
że jestem złą matką i nie radzę sobie, a przecież powinnam. Począwszy od
narodzin Ksawcia, do dnia dzisiejszego czuję napięcie, strach, nieufność. Boję
się o Niego jak o nikogo innego na tym świecie. Gdybym mogła dałabym mu
gwiazdkę z nieba, a każdy jego uśmiech, każdy jeden, każdego dnia sprawia mi
tak wiele przyjemności jak nic innego. Zdarza się, że wracam myślami do czasu
SPRZED bycia mamą. Kiedy to człowiek robił o każdej porze dnia i nocy to na co
miał ochotę. Byłam zmęczona? Kładłam się spać. Chciałam sobie wyjść na imprezę?
Szłam. Chciałam poczytać książkę? Siadałam i czytałam. Nawet coś tak błahego
jak chęć w danej chwili zanurzenia się w wannie pełnej piany z kieliszkiem wina
– kiedyś to było coś co mogłam zrobić od razu. Teraz nie. Nie mogę usiąść w
spokoju i poczytać książki. Muszę czekać jak Ksawi uśnie i albo jeszcze moje
oczy coś widzą po całym dniu i daję sobie te 30 min na relaks, albo wybieram
(co zdarza się najczęściej) inną opcję – sen. Nie wyjdę sobie na kolację z
mężem, do kina, na imprezę ot tak sobie, spontanicznie. W sumie tylko jeden raz
odkąd urodził się Ksawi byliśmy w kinie 🙂 Babć na miejscu nie ma, a poza tym jakoś weny brak. A ciepła kąpiel i jeszcze
wino? Pffff Ksawcia karmiłam 19 mcy po czym po dwóch miesiącach od jego
odstawienia zaszłam w ciążę, więc co to jest wino? Ktoś sobie pomyśli –
posiadanie dziecka to bezsens, więzienie, masakra. Otóż nie. Wcale nie. Bo ja
teraz żyję. Co z tego, że nie wyjdę sobie gdzie chcę wieczorem. Ale do wieczora
mój dzień, każdy jeden ma sens i jest najpiękniejszym dniem ever! Mogę szukać
pierwszych oznak jesieni, trzymając mojego synka za rękę, idąc w blasku słońca,
nie spiesząc się nigdzie i rozmawiając z nim. Słyszę każdego dnia do ucha
„mamusiu kocham Cię”, albo rozkładam ręce i czekam jak mój synek przybiegnie do
mnie wołając „moja mamusia”. Widzę jak codziennie uczy się, doświadcza, wątpi,
rozkłada wszystko na części pierwsze. I wiem, że to MOJE DZIECKO. Które nosiłam
pod sercem 9 mcy, a które każdego dnia jest coraz fajniejsze. Kocham z nim
rozmawiać. Kocham. Te jego słowa, gesty, miny. Kiedy jechałam kiedyś do pracy,
każdego dnia tym samym tramwajem, metrem, autobusem. Jak robot kroczyłam,
wchodziłam do biura, robiłam co swoje i czekałam na piątek. Nie mając siły na
nic, bez chęci patrzenia nawet na tych wszystkich ludzi wkoło. Teraz patrzę na
jednego człowieka, który potrafi sprawić mi tak wiele radości, że aż ściska
mnie czasem w brzuchu. Nasze wspólne robienie kawy z rana, wspólne wygłupy w
łóżku, usypianie, gdzie wtulony głaszcze mnie po czym bezpieczny usypia wtulony
we mnie. Ja daję mu bezpieczeństwo i miłość, wiem, że jest szczęśliwy w Naszej
rodzinie, bo wszyscy go kochają. To jest taki Promyczek którego nie da się nie
kochać, chociaż bywa, jak to dwulatek trudny. Jednak to nic w porównaniu z tym,
jaki jest wspaniały i mam nadzieję, że Jego Siostra będzie równie cudowna,
pomocna, kochana.

Czytaj dalej…

IMG_4388-1

Czas na zabawę

Zaczyna się czas, kiedy Ksawi wymyśla zabawy, kiedy potrafi niesamowicie skupić się na danej czynności. Zabawa w pociąg na krzesłach w kuchni, w szpital gdzie zawsze „miś choly jest” czy układanie puzzli. Ostatnio u nas na czasie puzzle właśnie. Ksawi U-WIEL-BIA układać puzzle i posiada w swojej kolekcji pokaźną ilość. Na tyle, że po ułożeniu puzzli, cała długość pokoju to korek z ułożonych samochodów i innych pojazdów. Niesamowite, ale czasem ja potrzebuję czasu żeby wyhaczyć który element będzie następny, a Ksawi zerknie i wie. Jest w tym naprawdę świetny i bardzo spostrzegawczy. Fajnie już jest bawić się razem z nim. Kiedy bawimy się w pociąg, Ksawi jest pierwszym konduktorem, ja zaś siedzę w drugim wagonie. Zawsze jedziemy nad morze, gdzie wsiadamy do statku i jest sztorm. Wyobraźnia dwulatka jest bardzo bogata, a ja dążę do tego, aby ją rozwijać, aby go stymulować i uczestniczyć w Jego pomysłach.
Czytanie książeczek jest również jedną z ulubionych „zabaw” Ksawcia. Z racji tego, że zaczyna mówić bardzo ładnie, dużo czytamy i oglądamy książeczek. Wtedy Ksawi pyta, mówi, powtarza nowe słowa. Naturalnie oprócz stacjonarnych zabaw, biega, skacze i wariuje 🙂 nie zejdzie z kanapy „po prostu” tylko musi skakać.

To czas kiedy bardzo bada granice, na co może sobie pozwolić. Przy wielu czynnościach obserwuje Naszą reakcję i czeka co się wydarzy. Często kiedy coś zabraniamy, On ma chochlika w oczach. Dlatego teraz tak ważny czas, który musimy w 100000% poświęcić na Jego wychowanie. Ja zaczęłam luzować w tym sensie, że wiem, że proces ten wymaga czasu. Musimy go kształtować, mówić, uczyć, tłumaczyć wszystko, ale musimy też uzbroić się w cierpliwość. Jest to o tyle trudne, że drugie Bejbe w drodze i boję się. Tego czasu, który przed Nami.

Jestem szczęśliwa, że Igusia będzie z Nami, że między Nimi będzie taka mała różnica wieku. Nie mniej jednak boję się, bo Ksawi jest jeszcze Malutki…. To duży chłopczyk, który uwielbia się tulić, być z Nami rodzicami, który potrzebuje uwagi. Niestety Ksawi nocy jeszcze nie przesypia, a tu zaraz noworodek w domu, który z pewnością nie będzie lepszy.

Tak więc jestem pełna obaw i nadziei, że uda Nam się szybko zorganizować od początku. W końcu to będzie najważniejsze, żeby wypośrodkować, ustalić od nowa nowy rytm zadowalający dla wszystkich, żeby znaleźć czas na wszystko i nie zwariować 😉

Loading...
X